Rozmowa z Ryszardem Wolbachem i Krzysztofem Misiakiem
Dla miłośników muzyki bluesowej i rockowej było to z pewnością spore wydarzenie. W poniedziałek w wieczornej audycji „Okolice Bluesa” w kaliskim Radiu Centrum. Pojawili się nie codzienni goście. Byli to: Ryszard Wolbach – doskonały wokalista znany ze współpracy z formacja Babsztyl, a przede wszystkim z zespołem Harlem oraz Krzysztof Misiak – jeden z najwybitniejszych gitarzystów w naszym kraju. Współpracujący i nagrywający min. z Agnieszką Chylińską, Markiem Bilińskim, Wojtkiem Pilichowskim.
Pretekstem do tej wizyty był projekt muzyczny, w którym obaj panowie uczestniczą. Jego forma i kierunek jest dość zaskakujący zwłaszcza, że żaden z tych muzyków do tej pory nie angażował się w projekty akustyczne. Dlaczego zdecydowali się na współpracę i właśnie taki kierunek?
Ryszard Wolbach: To było nie uniknione. Znamy się z Krzysztofem od wielu lat, no i jesteśmy z jednego miasta – co bardzo nas łączy. I póki, co taki zestaw jest dla nas optymalny, czyli dwie gitary i mój głos. Co wcale nie oznacza, że w przyszłości nie poszerzymy składu o innych instrumentalistów, ale nadal będzie to skład zdecydowanie akustyczny. Tak naprawdę gramy razem z Krzysztofem od miesiąca, więc nie wiemy jeszcze, w którym kierunku nasz projekt się rozwinie. Na dzień dzisiejszy właśnie taki skład pasuje nam najbardziej. Nasz repertuar jest oparty głownie o utwory Harlemu. Mamy oczywiście kilka utworów z mojej muzycznej przeszłości takich jak np. „Góral” z repertuary zespołu Babsztyl i oczywiście kompozycje naszych rodzimych, ukochanych wykonawców jak np. Tadeusza Nalepy czy Marka Grechuty. Nie mniej jednak za moment będziemy zabierali się za tworzenie naszych autorskich piosenek, ale najpierw musimy się po prostu rozegrać.
Wygląda na to, że jest to projekt dwóch przyjaciół, ale rynek wymaga nie tylko pokazywania się na żywo, czyli grania koncertów. Potrzebne są tak, że nagrania, które można by było wykorzystać w promocji radiowej, a przede wszystkim internetowej.
Krzysztof Misiak: Zależy nam na tym, aby to wspólne granie tworzyło jakąś magię. Jeśli dojdziemy do wspólnego wniosku, że już jesteśmy na takim etapie, że doskonale się rozumiemy na scenie, a co za tym idzie – potrafimy stworzyć odpowiedni klimat. To z pewnością zdecydujemy się zarejestrować jakiś materiał. Jako, że obaj mamy spore doświadczenie w graniu na żywo i wiemy, że, jednak ekspresja w trakcie występów scenicznych jest o wiele lepsza, iż w studiu nagraniowym. Tak sobie pomyślałem, że może, jako debiut naszego duetu wypuścimy jeden z koncertów na DVD. Sterylne granie przez godzinę na płycie było by zwyczajnie nudne, a jeśli do tego dołączony jest obraz, na którym widać emocje towarzyszące muzykom i publiczności. To jest to zdecydowanie bardziej atrakcyjne.
Czy w dzisiejszych czasach granie akustyczne, na dwóch gitarach jest wystarczająco atrakcyjne, aby przyciągnąć ludzi na koncert? Może lepszym wyjściem było by zmontowanie składu elektrycznego i granie siarczystego blues rocka?
Krzysztof Misiak: Właśnie nie! Chcemy pokazać i przekazać inny rodzaj wrażliwości. Pokazać inne podejście, inne postrzeganie tych dobrze wszystkim znanych piosenek. Dzięki bardzo liberalnemu podejściu Ryśka udało mi się bardzo dużo pozmieniać w tych kompozycjach. Właściwie praktycznie zupełnie zmienił się sposób ich interpretacji. A po za tym: mały skład to małe kłopoty. Przede wszystkim logistyczne. Bierzemy gitary na plecy i docieramy praktycznie w każde miejsce. Nie musimy „tarabanić” się z tymi wszystkimi wzmacniaczami, kablami, zestawem perkusyjnym. Pełny luz i wygoda.
Miejmy nadzieję, że ten nowy projekt odniesie pełny sukces i będzie przyciągał rzesze słuchaczy. Po tym, co zobaczyłem i usłyszałem w studiu Radia Centrum – jestem przekonany, że tak właśnie będzie. To była zaiste magiczna godzina.
Opracował: Andrzej Dąbrowski



