Black River - Black'n'Roll
Skład zespołu:
- Daray - perkusja
- Orion - gitara basowa
- Art - gitara
- Kay - gitara
- Taff - wokal
Przyznam się bez bicia - nie znam debiutanckiej płyty Black River – nawet nie za bardzo miałem ochotę zapoznawać się z „Black’N’Roll”. Może dlatego, że nie jestem fanem ciężkiego metalowego grania – Dimme Borgir, Behemothe czy Rootwater to zespoły, których, delikatnie pisząc, nie lubię – za głośno, za ciężko. Dlatego proszę, wyobraźcie sobie, jakie było moje zdziwienie gdy w 99% pewny tego, co mnie czeka od pierwszego dźwięku, włożyłem płytę do odtwarzacza. Zamiast bezsensownej „sieki”, na którą byłem przygotowany, dostałem rewelacyjną rock and rolową muzykę.
Jedenaście dobrych, rockowych numerów z domieszką metalu to muzyka, która od pierwszego przesłuchania „trafia” do słuchacza. To nie jest grupa, która podpiera się dokonaniami zespołów, z którymi poszczególni członkowie grupy wcześniej grali – budują swój mocny fundament. Mam wręcz wrażenie, że wszyscy znakomicie odrobili swoją lekcję w poprzednich formacjach, a Black River to sprawdzian… napisany na piątkę!
Słychać, że muzycy świetnie się razem bawią, czego przykładem jest rewelacyjna wersja „Jumping Queenny Flash” – The Rolling Stones ze wstawką „God Save the Queen” – Sex Pistols. Trudno wyłonić numer jeden dla płycie - dla mnie cały materiał stanowi jedność i należy go słuchać od pierwszego do ostatniego utworu.
Co do samej oceny, dałbym 10 na 10? Może nie! - ale 9 na 10 jak najbardziej! Jest to po prostu świetna, przemyślana płyta, oddająca rock and rolowy klimat.
Michał Orłowski



