Najdalej wysunięty na zachód Europy, przyczółek polskiego bluesa!
W całej aglomeracji miasta nad Ruhrą i w mniejszych miastach przyległych, można znaleźć polskie kościoły, szkoły i przedszkola, można też spotkać polskie sklepy, polskie domy, rożne ośrodki kultury polskiej. Ja jednak chciałem napisać kilka słów o grupie pięciu ludzi, pochodzenia polskiego, których łączy pasja, - miłość do muzyki. "Syndykat" - bo o tym zespole tu mowa, istnieje od 2002 roku. Ludzie ci grają i tworzą muzykę bluesową i rockandrollową. Skupiają wokół siebie, może nieogromną ale wierną i zapaloną grupę, miłośników dobrej muzyki, a trzeba zaznaczyć że fanów "Syndykatu" można spotkać i w kraju jak i w całej Europie. Ich koncerty są ogromnym wydarzeniem dla Polaków mieszkających w Niemczech, ale nie tylko. Występy te są dobrą okazją do spotkania się, - jak już wcześniej napisałem, miłośników dobrej muzyki, śpiewanej po polsku. Ich utwór "Bez znieczulenia" stał się swego czasu, nieoficjalnym hymnem młodych polskich emigrantów.
Chłopaki z Syndykatu grają, bo kochają grać. Widać że to co robią, jest ich pasją. Mogę to powiedzieć z czystym sumieniem, bo byłem i dobrze się bawiłem, na kilku ich koncertach, jak i w Polsce czy też w Niemczech. Mają oni swoją salę do prób i klub, na terenie wielkiego ośrodka sportów konnych, na granicy Essen-Katernberg i Gelsenkirchen.
Panuje tam zawsze wspaniała atmosfera, pełno tam zawsze dobrej muzyki i można tam spotkać wielu ciekawych ludzi. Chłopaki zapraszają tam często zaprzyjaźnionych artystów z Polski. Gośćmi zespołu byli już tacy ludzie jak, Janek "Keks" Skrzek, zespół "Dżem", Sebastian Riedel z zespołem "Cree" czy "Szał-pau" z Köln. Ostatnio nawet zawitał do nich i zagrał razem z nimi Jan Błędowski z zespołu "Krzak" no i zespół "Piff Parę" z Rudy Sląskiej. Można by jeszcze długo wymieniać ludzi którzy w taki czy inny sposób są związani z "Syndykatem", lub też gościli u nich w klubie, wymienię tu jeszcze Edka Sikorę z "Ed-Mans" czy Krzysia "Cegłę" Sergiela. Ale nie o to mi chodzi, by wymieniać bez końca wspaniałych ludzi związanych z zespołem. Chciałem skorzystać z okazji i poinformować was, że w najbliższym czasie tj; szóstego marca zawita w ich progi i zagra wraz z "Syndykatem" na jednym koncercie, Sebastian Riedel z zespołem "Cree". Mam nadzieję że mnie tam nie zabraknie i po raz kolejny będę się bawił, przy dźwiękach dobrej muzyki.
Żegnam się z wami jak to często robi Janusz Bury, wokalista "Syndykatu" rockandrollowym pozdrowieniem. I na koniec pozdrawiam tradycyjnie wszystkich ludzi dobrej woli.
Damian Mosz



