Blues to zawsze blues jest
Twórczość Wojciecha Skowrońskiego była i jest do dziś plasowana na najwyższym poziomie, polskiej i europejskiej muzyki, blues-rockowej czy jazzowej.
Urodził on się 11.07.1941 roku w Warszawie. Na początku lat sześćdziesiątych wyjechał do Poznania i tam też studiował, a w sześćdziesiątym drugim roku, zaczął grać na pianinie w dixielandowym STORYVILLE JAZZ BAND. Potem występował z NIEBIESKO-CZARNYMI i poznańskim zespołem BARDOWIE.
W 1967 roku wystąpił w koncercie Nowe Twarze w Polskim Jazzie na MFMJ Jazz Jamboree '67 w Warszawie. Wojciech Skowroński występował na różnych festiwalach muzycznych. Były to festiwale zarówno, jazzowe jak i festiwale muzyki popularnej. W roku 1972 zespół Wojtka Skowrońskiego nagrał i wydał, pierwsza płytę koncertowa w historii polskiego rocka, była to tak zwana czwórka. Lata siedemdziesiąte i lata osiemdziesiąte, były to najlepsze lata dla Skowrońskiego, wiele występował on w kraju i za granica, chociażby wspomnę tu takie kraje jak Czechosłowację, RFN, ZSRR, Holandię, Belgię i Francję.
W tym czasie Wojciech Skowroński bardzo wiele nagrywał dla PR, a mianowicie z orkiestrą pod dyr Aleksandra Maliszewskiego czyli ALEXBAND czy chociażby z orkiestrą Jerzego Miliana oraz orkiestrą Andrzeja Trzaskowskiego.
Warto tu wspomnieć iż śpiewał on standardy jazowe czy bluesowe, ale też nie stronił od popularnych utworów rockandrollowych, wykonywał on też swoje własne piosenki.
1990 rok był dla Wojciecha Skowrońskiego smutnym rokiem, wtedy właśnie ciężko zachorował i musiał zrezygnować z działalności koncertowej. Po ponad dziesięcioletniej rehabilitacji i walce z chorobą zmarł 17.01.2002 w Poznaniu.
Tak więc już za kilka dni będziemy obchodzili kolejną, ósmą rocznice śmierci wspaniałego polskiego instrumentalisty, a przede wszystkim wokalisty Wojciecha Skowrońskiego.
I tu na koniec jeszcze raz nawiążę do jego piosenki powiem że pan Wojtek nie - "zbył swego życia za pół darmo, jak czek bez pokrycia"...
Pisząc te kilka słów zaczerpnąłem kilka faktów biograficznych opracowanych przez pana Piotra Przybylskiego za co mu ogromnie dziękuję i pozdrawiam.
Damian Mosz



